czwartek, 30 czerwca 2016

Francuski. Pas de problème!


Ponieważ francuski nie jest najpopularniejszym językiem w Polsce (a nawet staje się niszowy, jeśli wierzyć informacjom z rynku pracy i edukacji oraz od instytucji francuskich), program Francuski. Pas de problème! firmy SuperMemo World jest jednym z niewielu programów komputerowych do nauki tego języka. Pierwszym godnym polecenia (bo wykorzystującym mechanizm krzywej zapamiętywania) programem do francuskiego, z jakim się zetknąłem, był Profesor Pierre 5.0. Tenże Profesor uczył jedynie słówek, wyrażeń i zdań. Francuski SuperMemo jest nie tylko programem do słownictwa, lecz całościowym tutorem prowadzącym użytkownika przez proces nauki i oczywiście wyznaczającym harmonogram powtórek.

Powtarzane jest nie tylko słownictwo, ale wszystkie elementy, których się uczymy, łącznie z gramatyką. Każda lekcja zawiera czytankę z lektorem, dialogi, słownictwo, wyrażenia, zdania, teorię gramatyki i ćwiczenia. Słówka itp. powtarza się podobnie jak w Profesorze w kilku trybach: rozumienia ze słuchu, tłumaczenia na francuski i z francuskiego czytając, mówiąc i pisząc itd., z tym że nie ma możliwości wyboru trybu - jest on narzucony przez program. Gros ćwiczeń gramatycznych polega na uzupełnianiu luk, układaniu zdań, wyborze odpowiedzi, ustnym powtarzaniu z pamięci. Można definiować właściwości algorytmu powtórek SM, który jest nieco inny niż w PP.

Komplet trzech płyt i podręczników obejmuje materiał od poziomu A1 do C1, przy czym do wiarygodności tego ostatniego należy podejść ostrożnie: wydaje się, że trzecia część w niewielkim tylko stopniu o poziom zaawansowany zahacza.

Jak ocenić przydatność Francuskiego SM?

Dla początkujących lub false beginners służy on do wymuszania pracy własnej, bez której nie ma mowy o postępach w nauce. Nie wyobrażam sobie jednak, by był to jedyny sposób nauki. Pozwala on na szybsze i tańsze niż w przypadku kursów opanowanie podstaw, jednak języka na solidnym poziomie nie nauczy. Od pewnego momentu, jeśli nie od samego początku, trzeba SuperMemo uzupełnić nauką tradycyjną, najlepiej "żywym językiem" (intensywne konwersacje, native speaker, pobyt za granicą).

Dla starszych stażem adeptów SM przyda się jako formalne przypomnienie prostych rzeczy, o których często zapomina się w toku nauki, kiedy głowę zaprzątają bardziej zaawansowane problemy. Można też tu i ówdzie zetknąć się z nieznanym słówkiem czy idiomem, jednak w porównaniu do PP zasobność bazy jest dość ograniczona. Plusem są nagrania dźwiękowe, dzięki czemu codziennie obcuje się z brzmieniem języka.

Niedosyt w przypadku Francuskiego SM polega na tym, że w przeciwieństwie do hiszpańskiego lub niemieckiego (o angielskim nie wspominając) nie ma supermemowskiego kursu słownictwa francuskiego, który - jak w ww. wypadkach - obejmowałby dwadzieścia kilka tysięcy jednostek i to na bardzo zaawansowanym poziomie. Nie mówię już też o braku pakietu Extreme z gramatyką, idiomami itp. który byłby fenomenalnym rozwiązaniem dla frankofonów. Trzeba obejść się smakiem, samemu tworzyć bazy i/lub uczyć się tradycyjnie.

Reasumując, Francuski. Pas de problème! to krok w przód, ale niezadowalający. Zaczynający przygodę z francuskim znajdą tu niezłe narzędzie wspomagające naukę, choć motywacji do niej muszą mieć o wiele więcej. 

sobota, 25 czerwca 2016

France Bienvenue - część 1


http://francebienvenue1.wordpress.com/lidee-de-france-bienvenue/

Doskonałe materiały do ćwiczeń rozumienia ze słuchu. Konwersacje przy użyciu potocznego języka plus transkrypcja. Ciekawy i zarazem bardzo przyjazny projekt pewnej francuskiej nauczycielki. Korzystać!

środa, 22 czerwca 2016

Uczę się żonglować!


Podobno żonglerka ma pozytywny wpływ na funkcjonowanie mózgu. Z tego powodu urozmaicenie w postaci żonglowania piłeczkami ma zastosowanie w różnego typu kursach i szkoleniach. Być może w moim przypadku działa efekt placebo, jednak po 15 minutach ćwiczeń dziennie czuję się zrelaksowany jak po medytacji. Czynność ta wymaga sporej koncentracji i koordynacji, pewnie stąd ten efekt, porównywalny trochę do jazdy samochodem.

Postanowiłem nauczyć się żonglować, aby udowodnić sobie, że mogę się nauczyć dowolnej rzeczy - w tym wypadku sprawności manualnej - w określonym czasie i przy określonej ilości prób, zupełnie od zera.

Podobno przeciętnie w ciągu godziny jesteśmy w stanie załapać żonglowanie. W tym czasie udało mi się opanować podstawy żonglowania trzema piłeczkami, z tym że rozłożyłem to na 3 sesje: dwie w sobotę, jedna w niedzielę, razem około godziny ciągłych ćwiczeń.

Po dniu przerwy, czwartego dnia, doszedłem do wykonania kilku cykli trzema piłeczkami. To jeszcze niewiele, lecz niesie za sobą sporą satysfakcję :) nauczyłem się też podstawowego tricku w żonglerce: podrzucania dwóch piłeczek jedną ręką, zarówno lewą, jak i prawą. 

To, co jest ważne w procesie uczenia się: określony cel i wyznaczony czas na jego realizację, metoda "krok po kroku", czyli od podstaw do zwiększonego poziomu trudności, wiedząc, którędy wiedzie droga (instruktaż lub źródło informacji jest niezbędne - znalazłem je tutaj), regularne ćwiczenia.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

O sztukach pięknych metodą spaced repetition


O tym, że programów spaced repetition można używać nie tylko do nauki słówek, lecz np. do przyswajania materiału innego rodzaju, powszechnie wiadomo. Można przykładowo wklejać do nich obrazki i dodawać dźwięki.

Jeżeli ktoś ma tyły z historii sztuki - ja mam - platforma internetowa SuperMemo udostępnia darmowy kurs obejmujący najważniejsze dzieła malarskie. Strona supermemo.net udostępnia zarówno próbki kursów komercyjnych, jak i ich pełne, odpłatne wersje, ale również zupełnie darmowe kursy stworzone przez użytkowników. Do tej kategorii należy właśnie kurs historii malarstwa, występujący także w wersji angielskiej.

wtorek, 31 maja 2016

Obrazy i figury niemożliwe - jak to możliwe?




Wykorzystując wiedzę o percepcji rzeczywistości przez ludzki mózg artyści, architekci i graficy tworzą tzw. obrazy (figury) niemożliwe. Są to obrazy lub - w prostszej odmianie - figury geometryczne, których konstrukcja wydaje się być sprzeczna z doświadczeniem wzrokowym. Innymi słowy, nie wierzymy w to, co widzimy. Jak to możliwe, skoro u ich podstaw leży nauka, a konkretnie: matematyka? Czyżby sprzeczność logiki oraz przekazu płynącego z naszych zmysłów?



Jednym z takich twórców był niejaki Escher. Jego prace można podziwiać również w internecie. Oto co nieco na temat matematycznej (geometrycznej) kuchni, w której przygotowuje się takie specjały. Sporo ciekawych treści na temat obrazów i figur niemożliwych można znaleźć tutaj. W prezentacjach ukazano krok po kroku, jak zbudować figurę niemożliwą.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Jak zapamiętywać rodzaje w języku francuskim?



Jedną z najtrudniejszych dla obcokrajowca elementów nauki języków obcych jest zapamiętanie rodzajów rzeczowników, jeśli rzecz jasna różnią się one od tych spotykanych w języku ojczystym. Jako jedno z wielu kłopotliwych zagadnień w języku francuskim źródła wymieniają prawidłowe stosowanie rodzajników jako szczególnie problematyczne dla osób polskojęzycznych, ponieważ mnóstwo słów ma tam inny rodzaj niż w języku polskim.

Pokonanie tej przeszkody w toku nauki francuskiego można ułatwić sobie stosowaniem ciekawej mnemotechniki (mnemotechniki generalnie pomagają w opanowaniu języków). Sposób ten wykorzystuje zjawisko zwane synestezją. Polega ono na skojarzeniu liter (w tym wypadku) bądź cyfr z pewnym kolorem. Przykładowo: mnie osobiście cyfra 2 kojarzy się z szarozielonym, 4 z czerwonym, a 5 z cytrynowym. Pamiętam, że w dzieciństwie często zadawałem dorosłym dość bezsensowne (z ich punktu widzenia ;)) pytanie: "Jakiego koloru jest dana cyfra / litera?", ponieważ nie byłem pewien, czy moje skojarzenia są właściwe - jako dziecko wydawało mi się bowiem, że jest to coś dane odgórnie, coś czego powinienem się nauczyć, tak jak opanowałem umięjętność czytania i pisania...

W nauce francuskiego wykorzystuję to, że litera A jest dla mnie czerwona, natomiast E - niebieska. Te głoski są częścią - i to najistotniejszą - francuskich rodzajników. Stąd rodzajnik żeński LA będzie mi się kojarzył na czerwono, w przeciwieństwie do LE, który jest bezapelacyjnie niebieski. 

Ponieważ w stosowaniu jakichkolwiek technik zapamiętywania wyobraźnia, skojarzenia i kolorystyka są nieodzowne, zapamiętuję słowo rodzaju żeńskiego (we francuskim) na czerwono za pomocą jakiejś dowolnej mnemotechniki, a słowo z rodzajnikiem LE - na niebiesko. Od tej pory nie zastanawiam się, czy ma ono taki sam rodzaj jak w języku polskim, czy też inny: po prostu przywołuję w pamięci jego kolor.

Przykład: ZAPROSZENIE to L'INVITATION. Dla frankofonów to rodzaj żeński, dla nas - nijaki. Dodatkową trudnością jest elizja - wyraz zaczyna się na samogłoskę, dlatego też wypada "decydująca" samogłoska z rodzajnika, a na jej miejsce wchodzi apostrof. Zapamiętanie fonetyczne rodzaju nie wchodzi w grę. Używając "kolorowej mnemotechniki" wyobrażam sobie ZAPROSZENIE na czerwonej papeterii albo takowej wizytówce (kolorystyka rzadko, jeżeli w ogóle, stosowana - oryginalność skojarzeń to ważna zasada zapamiętywania!) Dzięki temu zapamiętuję raz na zawsze odmienny rodzaj tego francuskiego rzeczownika.

Mnemotechnikę można wykorzystywać w tworzeniu fiszek. Zapamiętywany wyraz "barwimy" w dowolny sposób. Stosuję to rozwiązanie w talii do programu Anki.



Jesteście zainteresowani nauką języka francuskiego (a może angielskiego - przez wielu uważanego za łatwiejszy)?

niedziela, 10 kwietnia 2016

Czym jest Efekt Zeigarnik?


Efekt Zeigarnik opisany został już w 1927 roku.przez rosyjską psycholog (rosyjską, lecz urodzoną w Prenach na Litwie) Blumę Zeigarnik. W pierwszej wersji twierdziła ona, że zadania niewykonane pamiętamy lepiej niż te zakończone. Potem treść Efektu wyewoluowała: mówi się, że pamiętamy lepiej te zadania, których dokończenie nam przerywano niż takie, które można było swobodnie dokończyć.

Przypomnijmy tutaj niechlubną studencką zasadę "kilku Z": zakuć, zdać, zapomnieć... Wydaje się, że jej niszczycielskie dla wiedzy i pamięci działanie pogłębia właśnie Efekt Zeigarnik. Jeżeli bowiem przerabia się dany temat egzaminacyjny przez dłuższy czas, regularnie do niego powracając, analizując z wielu stron podczas akademickiej dyskusji, gdy często dokonuje się odległych od sedna sprawy dygresji, co utrudnia wyciągnięcie prostych wniosków, proces przyswajania wiedzy jest zgodny z Efektem Zeigarnik: to zadanie nieustannie coś lub ktoś przerywa.

Inaczej jest wtedy, kiedy w ciągu krótkiego czasu chce się opanować ten sam zakres materiału ucząc się bez przerwy do ostatniej chwili przed sprawdzeniem wiedzy, a do tego korzysta się ze skróconych, pozbawionych "niepotrzebnych" partii materiału notatek. Tutaj, abstrahując od innych negatywnych dla efektywności nauki czynników, zadanie zaczyna się, trwa nieprzerwanie i dość szybko się kończy.

W praktyce poznawczej odkrycie Pani Zeigarnik ma również takie zastosowanie, że jeśli istnieje jakaś nierozwiązana kwestia, którą się zajmujemy, mózg tak długo nad nią pracuje, nawet bez udziału naszej świadomości, aż pojawi się rozwiązanie. Przykładem jest choćby odkrycie wzoru benzenu w czasie snu lub to, co naukowcy nazywają "nagłymi olśnieniami w czasie golenia". Lub w czasie parzenia herbaty... :-) 

poniedziałek, 28 marca 2016

Znaczenie kontekstu - część druga

A oto realia bliższe codzienności, rzekłbym - nieco hiczkokowskie klimaty. (Ostatnio było trochę na temat inżynierii labiryntów ;))


Procesy poznawcze powodują błędy w postrzeganiu rzeczywistości - także tej codziennej, namacalnej, prozaicznej. Nie trzeba podkreślać, że takie triki są skrzętnie wykorzystywane w biznesie.

piątek, 25 marca 2016

Znaczenie kontekstu

Postrzeganie obiektu jest zależne od kontekstu, w jakim dany obiekt się znajduje.

Czy pogrubione proste są równej długości? Jakie się wydają?



Dlaczego tak jest?

środa, 23 marca 2016

Jak postrzegamy?


Bardzo przyjemny sposób na doświadczenie tego w jaki sposób postrzegamy: grupa osób - nie mniej niż trzy - niech usiądzie w tym samym miejscu, z którego może obserwować otoczenie. Niezłym pomysłem jest rynek miasta o starej zabudowie. Można usiąść na przykład w ogródku piwnym albo przy fontannie (dlatego eksperyment jest całkiem przyjemny :-) ) Zadanie polega na tym, aby każdy, niezależnie do pozostałych, narysował to, co widzi wokół siebie.

Wniosek jest banalny, lecz fundamentalny: nie powtórzą się identyczne szkice (schematy, mapki), ponieważ każdy postrzega rzeczywistość w inny sposób. Im więcej materialu do badań, tym więcej okazji do zastanowienia się, jak patrzymy na otoczenie, co zauważamy, co ignorujemy, a co wyolbrzymiamy. Również technika wykonania zadania daje sporo do myślenia (ktoś narysuje uwzględniając trzeci wymiar, a ktoś zrobi prosty schemat....) Niestety niejaka oczywistość tego zagadnienia powoduje, że bardzo rzadko poświęca się mu należytą uwagę.

Percepcja jest bardzo ważnym etapem zapamiętywania. Różnice, jakie zachodzą w ludzkich umysłach podczas procesów poznawczych, mają krytyczne znaczenie dla nauki, biznesu, relacji międzyludzkich i codziennego funkcjonowania. Przykładowo, percepcja jest obok zapamiętywania i myślenia jednym z elementów procesu podejmowania decyzji, który jest rdzeniem zarządzania ryzykiem.

niedziela, 20 marca 2016

Farsi - z czym to się je?


Farsi to język perski. Wyzwaniem dla uczących się urzędowego języka Iranu - prawdopodobnie ojczyzny gry w szachy - jest konieczność opanowania tamtejszego alfabetu, który przypomina nieco pismo arabskie. Korzyściami płynącymi z tego przedsięwzięcia jest ćwiczenie wyobraźni i pogłębianie umiejętności zapamiętywania danych odmiennych charakterem od spotykanych na codzień. Czyli neurobik.

Użytkownicy programu Anki znajdą kilka talii poświęconych farsi (a nawet jego afgańskiej odmianie - dari), wśród nich Farsi Alphabet (Persian)

Język perski jest o tyle ciekawy, że należy do rodziny indoeuropejskiej, ma więc teoretycznie więcej wspólnego z językami europejskimi niż z dominującym na Bliskim Wschodzie arabskim (który jest językiem semickim). Kolejną ciekawostką jest fakt, że w czasach pochodu islamu (wczesne średniowiecze) narzucono Persom arabski alfabet, który (zmodyfikowany rzecz jasna) jest używany do zapisywania farsi. W ten sposób semicki alfabet jest podstawą zupełnie odmiennego od arabskiego systemu językowego.

Dobry program do nauki francuskiego...


Pierwszym programem, który zmienił moje nastawienie do nauki języków przy użyciu komputera, był Profesor Pierre. Efekty uczenia się z tym programem przekonały mnie, że edukacja multimedialna może być efektywna. Profesor Pierre swoją skuteczność zawdzięcza pomysłowemu zastosowaniu mechanizmu zapamiętywania wg krzywej Ebbinghausa, w odróżnieniu od innych programów, które takich algorytmów nie stosują. Ponadto Profesor koncentruje się na nauce słówek, wyrazów i zdań, dzięki czemu łatwiej o dostrzegalny postęp niż w przypadku nauczania gramatyki, leksyki, ortografii, rozumienia ze słuchu itd. jednocześnie.

Nauka z Profesorem polega na tym, że po fazie, w której zapoznajemy się z nowymi informacjami, wyznaczane są najbardziej efektywne terminy powtórek, krótsze dla nowego i trudnego słownictwa, wydłużone w przypadku słówek, które "wchodzą" lepiej lub były już powtarzane. To rozwiązanie niweluje niekorzystne skutki fazy spadku widocznej na krzywej zapominania i stanowi naukowo potwierdzoną metodę nauki.

Sam sposób nauki przypomina papierowe fiszki, jest jednak o tyle lepszy, że wyrazom towarzyszy dźwięk, a nauka jest szybsza i bardziej profesjonalna: postępy są obrazowane wykresami i statystykami, powtórki umiejscowione w terminarzu. Dzięki temu uczymy się w sposób o wiele bardziej świadomy niż "zakuwając" z zeszytu. Komputer zapisuje odpowiedzi tworząc profil użytkownika wraz z historią i zaplanowanymi powtórkami. W każdej sesji obowiązkowo powtarzamy przerobiony materiał, możemy też nauczyć się nowych słówek.

Użytkownik ma możliwość ingerencji w ustawienia programu, decydując o ilości i tempie przerabianego materiału, a także o jego zakresie. Praktycy podkreślają, że sporą zaletą w porównaniu do konkurencji jest obfitość ćwiczeń, które można dowolnie konfigurować: sami decydujemy, jak będziemy się uczyć, a jak powtarzać. Profesor potrafi uczyć lepiej niż Anki, jeśli przyswajamy materiał z kilku sekwencyjnych ćwiczeń. Jest także bardziej wymagający, gdyż w trybie powtórek może nas sprawdzać pod wieloma kątami: pisowni, rozumienia słowa czytanego, tłumaczenia na język obcy i wielu innych. Student określa także, czy chce zawsze być odpytywany z danego rodzaju zadania (np. zawsze z rozumienia ze słuchu, jeżeli pracuje nad tą umiejętnością), czy też tylko wtedy, jeśli wcześniej w tym rodzaju popełnił błąd powtarzając czy też ucząc się nowego słówka.

Używałem Profesora dwukrotnie: w początkowej fazie nauki uczciwie przerabiałem większość ćwiczeń, co zabierało mi sporo czasu, ale nauczyło mnie nie tylko rozumienia, ale też pisowni, znajomości czynnej i biernej (w obie strony) oraz rozumienia ze słuchu. Niedawno w ramach powtórki generalnej przerobiłem Profesora raz jeszcze, tym razem koncentrując się na jak najszybszym przetworzeniu materiału i wyłuskaniu ewentualnych braków. Liczba ćwiczeń była ograniczona: tłumaczenie z polskiego na francuski dla znajomości czynnej oraz rozumienie ze słuchu i rozumienie tekstu czytanego dla znajomości biernej. Interwał powtórek był wydłużony. 

Sam korzystałem z wersji Słownictwo 5.0, natomiast nowa wersja ma zmieniony interfejs graficzny, zawiera nieco więcej materiału i więcej ćwiczeń. Generalnie jest podobna, a obie plasują się na poziomie A1 - B2 wg zapewnień producenta - firmy Edgard - choć ja oceniam, że zakres sięga tylko do B1.

Indywidualna nauka z programem to znakomite uzupełnienie konwersacji i lekcji z lektorem.

sobota, 19 marca 2016

Po co uczyć się arabskiego alfabetu?


Z podobnych przyczyn, co hebrajskiego.

Arabskim posługuje się sporo ponad 200 milionów ludzi na całym świecie. Alfabet arabski można napotkać w szerokim pasie wzdłuż Zwrotnika Raka, od Afryki Zachodniej (Senegal) po Daleki Wschód (Chiny). Wpływ tego obszaru na cywilizację, kulturę i politykę jest nie do przecenienia. Arabski zawsze może się przydać.

W Izraelu można na przykład napotkać drogowskazy w trzech alfabetach: hebrajskim, arabskim i łacińskim. Co za frajda móc przeczytać wszystkie trzy napisy!

Nauka arabskich liter jest znakomitym ćwiczeniem mnemotechnik: trzeba mieć sporą wyobraźnię, by w tych symbolach dostrzec łabędzia albo... tramwaj. Do nauki można wykorzystać program Anki. Są tam talie do arabskiego, wśród nich Arabic Alphabet v. 1.0.

Nie można też zapominać o wkładzie, jaki Arabowie włożyli w dorobek naukowy, jednak to, co widać na grafice, nie jest zagadką logiczną ani labiryntem. To średniowieczna mozaika z Isfahanu w Iranie, lecz wzory nie są przypadkowe. Jest to bowiem arabskie pismo.


środa, 16 marca 2016

Jak zapamiętujemy?


Aby dowiedzieć się, w jaki sposób zapamiętujemy, można wykonać proste ćwiczenie. Potrzebny jest zbiór co najmniej kilkunastu elementów - mogą to być podyktowane przez kogoś słowa, ale lepiej, by były to na przykład przedmioty trzymane w szufladzie, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Można wykorzystać skrzynkę z narzędziami lub pudło z rupieciami.

W przypadku listy słów - eksperymentator dyktuje uczestnikom losowo wybrane, nie związane ze sobą słowa w wolnym tempie. Gdy skończy, słuchacze starają się wynotować jak najwięcej zapamiętanych wyrazów.

W drugim sposobie otwieramy szufladę i oglądamy szpargały przez 15 sekund. Następnie szuflada zostaje zamknięta i sprawdzamy ile elementów zostało zapamiętanych.


Do jakich dojdziemy wniosków?

1. Przeciętnie zapamiętano 7 +/- 2 elementy, czyli 7 +/- 2 bity informacji. Zdarzają się odchylenia od normy. Jeżeli stosowano mnemotechniki, wynik może być znacznie lepszy. W większych grupach wyniki obrazuje krzywa Gaussa (tzw. krzywa dzwonu lub krzywa rozkładu normalnego).

2. W przypadku słów może się okazać, że niektóre wyrazy grupa zapamiętała lepiej niż inne: łatwiej zapamiętać rzeczy kojarzące się z erotyką, słowa wulgarne, śmieszne, wyraziste.

3. W przypadku zabawy z szufladą najbardziej rzuca się w oczy fakt, że różni uczestniczy z różnych powodów zapamiętali bardzo różne przedmioty. Jest tak dlatego, że każdy z nas postrzega rzeczywistość w nieco inny sposób. Decydującą rolę w zapamiętywaniu odgrywa percepcja.

niedziela, 13 marca 2016

Odbierz / nadaj Morsem!


Uczenie się nowych rzeczy - nawet takich, które na pozór są zupełnie nieprzydatne - stanowi wyśmienitą stymulację dla mózgu. Człowiek powinien opanowywać nowe umiejętności i gromadzić wiedzę tak często, jak to możliwe. Przykładowym wyzwaniem jest nauka alfabetu Morse'a. Jednak tym wypadku ta nieco zapomniana umiejętność może czasem okazać się zbawienna!

Pierwszym krokiem może być zdobycie biernej znajomości kodu Morse'a. W tym wypadku bierna znajomość będzie inaczej niż przy językach obcych oznaczać tłumaczenie w obie strony (w językach obcych bierna znajomość to tłumaczenie z języka obcego, a czynna - na język obcy). 

Jeśli chodzi o Morse'a, czynna znajomość polega na nabyciu umiejętności posługiwania się Morsem, a więc fizycznego nadawania komunikatów (świetlnych lub dźwiękowych) w określonym tempie i ich bezbłędnego odbierania, nierzadko w warunkach stresogennych. To już wyższa szkoła jazdy!

Bierna znajomość alfabetu Morse'a to tak naprawdę nagromadzenie wiedzy, a więc zastosowanie ma tutaj krzywa Ebbinghausa (krzywa zapominania). Najskuteczniejszą metodą nauki wydaje się być zastosowanie odpowiedniego algorytmu powtórek: jedną z możliwości jest udźwiękowiona talia Morse Code do programu Anki.

Doskonałym treningiem dla mózgu będzie konieczność pokonania pewnych trudności, jakie wiążą się z zapamiętywaniem znaczenia układów kresek i kropek. Istnieje kilka pomocnych sposobów. Jednym z nich są skojarzenia mnemoniczne (pamięciowe): układ traktujemy jak wyimaginowany rysunek (niczym z testu Rorschacha) i przypisujemy mu skojarzenie z daną cyfrą bądź literą. Przykładowo -.-. to "naczepa, kółko, kabina, kółko", a więc ciężarówka - słowo na C, bo układ oznacza literę C.

Po opanowaniu tego poziomu przychodzi czas na praktykę. Tutaj pomocą mogą służyć dostępne w internecie programy. Ten etap polegać będzie na nabywaniu umiejętności, toteż przebieg procesu obrazuje krzywa Lawrence'a.

sobota, 12 marca 2016

Kurs fonetyki angielskiej


Fonetyka jest często zaniedbywanym elementem języka - wydaje się trudna, niezrozumiała i niepotrzebna. Mając za sobą naukę trudniejszego fonetycznie francuskiego, gdzie od podstawówki, od samego początku moi nauczyciele zwracali dużo uwagi na wymowę, przekonałem się, jak bardzo jej poprawne, solidne opanowanie "ułatwia życie" z językiem. Dla porównania, wymowy angielskiej uczyłem się w tym samym czasie ze słuchu, jeszcze zanim zacząłem regularną  naukę w szkole i po tylu latach wychodzą braki, które będzie trzeba nadrobić.

Ciekawy wydaje się kurs Say It Right, choć cena odstrasza. Próbka dostępna jest tutaj. Na naukę prawidłowej wymowy kładą też nacisk autorzy blogu Antimoon (znani z fascynacji spaced repetition).

czwartek, 10 marca 2016

Plateau je t'aime!


Czy nabywanie umiejętności to coś innego niż gromadzenie wiedzy?

Tak, okazuje się, że umiejętności opanowuje się zupełnie inaczej niż wiedzę. 

Bazując na krzywej Ebbinghausa, po początkowej dawce jakiejkolwiek wiedzy, a więc informacji, zdolność do ich odtworzenia gwałtownie spada z biegiem czasu. Antidotum na taki stan rzeczy jest powtarzanie tego, czego właśnie się nauczono - i to niejednokrotne. 

Przyswajanie wiedzy ma jeszcze jedną cechę charakterystyczną. Zabrzmi to paradoksalnie wobec powyższego, ale wiedza rośnie wykładniczo! Im więcej już wiemy, tym łatwiej nauczyć się kolejnych rzeczy, jeśli te są w jakiś sposób związane z posiadanymi już informacjami. Jest tak dlatego, że nowości kojarzone są z ugruntowanymi zasobami, co działa podobnie jak kojarzenie zapamiętywanych danych ze sobą lub z posiadaną przez nas matrycą (na przykład systemem zakładek pamięciowych, porównaj pojęcie sieci wiedzy u Birkenbihl). 

Podczas, gdy krzywa Ebbinghausa opada, ten drugi proces może zobrazować jej lustrzane odbicie - symetryczna krzywa rosnąca, ale w innej skali: w ujęciu długofalowym. Pod warunkiem oczywiście, że nie pozwolimy, aby nauka poszła w las, jak na wykresie Ebbinghausa.

Zupełnie inaczej wygląda trening umiejętności. Jak więc one rosną?

Na to pytanie odpowiedział George Leonard, trener pilotów w czasie II wojny światowej, a potem mistrz aikido. Poddani treningowi zwiększamy nieco nasze możliwości, potem przez pewien czas trwają one na tym samym poziomie (faza plateau). Nagle, w wyniku treningu, osiągamy niemal skokowo wyższy poziom, po czym nasze umiejętności nieco spadają i stabilizują się na dłuższy okres (kolejna faza plateau, wyżej niż poprzednia). Cykle powtarzają się. Kluczem do osiągnięcia sukcesu jest wytrwałe przechodzenie przez fazę plateau. Zobrazowanie tego zjawiska Leonard nazwał krzywą dochodzenia do mistrzostwa.



Proces spotykany jest w nauce języków obcych. Podczas gdy zasób słownictwa zwiększa się lub zmniejsza wg krzywej Ebbinghausa (i ewentualnych korekt - efektu powtórek), to już np. szlifowanie umiejętności konwersacyjnych przebiega tak, jak wykazał Leonard.